RSS

czacza taniec towarzyski

W drodze do Nieba Bram


Temat: Taniec
ja umiem tańczyć walca wiedeńskiego, czaczę, poloneza oczywiście i cośtam jeszcze.. przez jeden semestr mieliśmy w szkole obowiązkowo jedną godzinę dodatkowego wf-u i był dowyboru taniec towarzyski, koszykówka, piła nożna i aerobic.. no i się wybrało taniec, się przez jeden semestr pouczyło, się umie
Źródło: forumnasze.pl/viewtopic.php?t=783



Temat: Jakie sport uprawiacie ??
no tak ale jamilam taneic obowiązkowy w szkole pierwszy rok to był taniec towarzyski, drugi rok to byłą salsa samba mambo czacza i tance irlandzkei szkockie celtyckie itp 3 rok to jzu breka nas uczyli i tance dyskotekowe ....i sie skonczyło....lolek skąd mnie kojazysz??? jak ja taka siksa jestem....moze ja ciebie tez kojaze z garnka albo z rynku??co? to nei fer ty mnei kojazysz a ja ciebie nie:(
Źródło: forum.punkserwis.org/viewtopic.php?t=33


Temat: Klasa 3 G
termin mi pasuje jak najbardziej;] i godzina również;]


co do tańca to uwielbiam ... nigdy na zaden kurs nie chodziłam ale chciałam ostatnio sie zapisac na towarzyski... no ale w roku szkolnym zapewne nie bede miała czasu bo duuuzo zajec mam.. szczególnie treningi
a nieeee... w podstawowce chodziłam na balet:D haha ale szybko zrezygnowałam:D
no i jakos tak pozniej siostra uczyła mnie czaczy:D...podstawowe kroki znam hehe


a i podaje jeszcze raz moj numer gadu : 470732
jak cos to pisac;]:)
Źródło: 5lo.vot.pl/viewtopic.php?t=612


Temat: Taniec
Uwielbiam tańczyć tańce towarzyske - czaczę, jaiva, rock'n'rolla. Trochę mniej lubię tańczyć passo double, rumbę, walca angielskiego i bluesa. Do tego typu tańców trzeba jednak mieć partnerkę, która też lubi je tańczyć - z tego powodu z quick stepa, walczyka, samby brazylijskiej, mambo, tanga argentyńskiego, foxtrota, poloneza i poleczki już zupełnie nic nie pamiętam Tańca towarzyskiego zacząłem się uczyć przed swoją studniówką - tak się mi to spodobało, że zrobiłem z rozpedu 3 stopnie kursu . Trochę mi szkoda, że zrezygnowałem z 4 stopnia, który już był przygotowaniem do tańczenia zawodowego
Źródło: fir.mistbinder.org/viewtopic.php?t=884


Temat: Taniec
Ja bym nie powiedziała, że umiem tańczyć O.o Nigdy na żadne kursy nie chodziłam
Ja w sumie też tak nie mogę już powiedzieć, chyba że dodam iż umiem przeciętnie. Ostatni raz na kursie byłem jakieś 10 lat temu i sporo już zdążyłem pozapominać

Co nie zmienia faktu, że lubię sobie pójść gdzieś ze znajomymi i się dobrze bawić na parkiecie Jakoś tam człowiek się porusza, powygina i jest ok xD
Nienawidzę tańca swobodnego - czyli ni to w parze ni to solo. Solo zresztą też nie bardzo lubię. Takie wygibasy według mnie to prawie obraza dla porządnego tańca towarzyskiego A że taniec towarzyski trzeba mieć z kim zatańczyć i gdzie (na dyskotece czaczy, jaiva, czy walca się nie zatańczy) - to nie tańczę i zapominam coraz wiecej

Szczególnie jak się trochę wypije xD
Tylko jak wypiję mogę tańczyć coś innego niż tańce towarzyskie
Źródło: fir.mistbinder.org/viewtopic.php?t=884


Temat: Taniec i wygibasy
Taniec i wygibasy
  Tańczycie coś? NIE!
Wychodzi wam to tylko podczas stanu nietrzeźwości? TAK!

To o mnie.

Koleżanka zapisała mnie i ją na jakieś, tańce towarzyskie. :wino: Nie wiem, dlaczego się zgodziłem ale tak wyszło. Będę tam tańczył jakieś rumby, czacze i inne chvjstwa, a ja za cholerę nie potrafię tańczyć. Mam drewniane nogi, nie jak pirat jedną, ale dwie.

Wy jak? Tańczycie czy udajecie?
Źródło: forum.fifaserwis.com/showthread.php?t=40320


Temat: Cześć. Jestem nulka i kocham cipsy!

  Byliśmy wczoraj na towarzyskim:D
Było super, uczyliśmy sie rumby i czaczy( :D) a że mój P kiedyś chodizła na taniec i umiał te tańce, a ja oczywiscie szybko łapię kroki (;-) ) to wszyscy byli w szoku,że jak na pierwszy raz to idzie nam świetnie :D

Po tańcach poszliśmy na piwo (a wczęsniej wypiłam jeszcze redsa-bo szwagier miał urodziny) ,ale gdy wróciliśmy ćwiczyłam brzuszki i zrobiłam 6 pompek (mówiłam,że się poprawię!! ;) )

Potem masaż i balsamowanie.

Musze pokazać tej bratowej, że ze mną tak nie można :666:
Widzimy się teraz na święta Wielkanocne, więc mam 4 tygodnie,zeby coś ze sobą zrobić
Źródło: dieta.pl/grupy_wsparcia/showthread.php?t=5153


Temat: Taniec towarzyski
Ja tez chodziłam na tańce towarzyskie to jest świetna sprawa...salsa, tango, czacza.... cos cudownego po prostu..
Źródło: 5lo.vot.pl/viewtopic.php?t=298


Temat: Taniec
moja niechęć do tańczenia jest problemem gdyż moja narzeczona bardzo tańczyć lubi...
znam ten ból....
Zdajecie sobie sprawę, jak upeirdliwe musi to być dla Waszych połowic?

Szczególnie jak się trochę wypije xD
Szczerze mówiąc nie przepadam za tańcem po 'kilku'. Może wtedy łatwiej jest się rozluźnić, ale tańczenie będąc wstawionym ma to do siebie, że osoba odnosi wrażenie, że wychodzi jej dużo lepiej etc. a tak naprawdę jest wręcz odwrotnie. Jak patrzę na nawalone jednostki (da się poznać bardzo łatwo ) na dyskotekach to przychodzi do głowy tylko 'taniec dzikiego kojota'. Takoż wyznaję zasadę: piłeś - nie tańcz!

Nienawidzę tańca swobodnego - czyli ni to w parze ni to solo. Solo zresztą też nie bardzo lubię. Takie wygibasy według mnie to prawie obraza dla porządnego tańca towarzyskiego A że taniec towarzyski trzeba mieć z kim zatańczyć i gdzie (na dyskotece czaczy, jaiva, czy walca się nie zatańczy) - to nie tańczę i zapominam coraz wiecej
Ha, do tańca solo też trzeba mieć smykałkę i sporo tracisz odcinając się od niego, tym bardziej, że wyczucie rytmu musisz mieć niezłe po tych kursach. Zresztą jeśli się dobrze tańczy na dyskotece solo to długo się nie pozostanie w takim stanie, można się spodziewać, że zaraz ktoś podbije i zaczyna się prawdziwa zabawa.

Ach i jeszcze pytanko: jakie granice uznajecie podaczas tańca? Tzn. na ile sobie pozwalacie tańcząc z nieznajomą/nieznajomym, a na ile z koleżanką/kolegą, na ile z partnerem. Czy Waszym zdaniem dość śmiały taniec z nieznajomą osobą jest nietaktem?
Osobiście nie mam nic przeciwko tańcu z kimś nieznajomym, jak długo pozostaje to tylko tańcem, choć wolę chociaż znać imię osoby, z którą mam tańczyć i to właśnie głównie kręgu znajomych się bawię. Już totalnie naturalny jest dla mnie bardziej, że się tak wyrażę, zmysłowy taniec z koleżankami, choć zdarzyło mi się już na tym przejechać i ostatnio podchodzę do tego ostrożniej, gdyż zdaję sobie sprawe, że nie każdy musi mieć takie podejście jak ja.
Źródło: fir.mistbinder.org/viewtopic.php?t=884


Temat: STUDNIÓWKA 2008
No! A ja po wyspaniu się opowiadam.

Za sprawą forumowego i klasowego kolegi Speediego udało mi się wybrać w tym roku na studniówkę 1 LO z bardzo sympatyczną partnerką. Zabawa nader udana okazała się być, pomimo tego, że nikogo wręcz wokół nie znałem, a przewijał się czasami Pap czy MOTO. Cała impreza odbyła się w Hali Międzynarodowych Targów Lubelskich w parku Ludowym. Teraz już poniekąd wiem, dlaczego tam tak rok temu wspaniale Piątkowicze bawili się.

Polonez każda klasa miała inny, z kręćkami, gwiazdami, przechodzeniami, obrotami, przejściami i takie tam, także pierwsze pary robiły wszystko dobrze a następne sukcesywnie opóźniając się o jeden do dwóch taktów to samo co pierwsze. Polonez jednak minął bardzo szybko, śmiechu było i uśmiechu gdy się skończył. Kilka kamer, nawet z telewizji dało się naliczyć, uroczyście niesamowicie wszystko uczczone acz dobrze, że bez przesady. Minusem dla rodziców był polonez jedynie przy scenie, tam na parkiecie, więc niezbytnio mogli wszyscy zobaczyć dobrze go, w przeciwieństwie do piątkowego poloneza rok temu rozciągniętego na całą długość sali. Następnie trochę dla głodomorów, czyli również mnie, jedzenia ciepłego i zaczęła się zabawa.

Muzyka... świetna sprawa! Grał zespół, w gruncie rzeczy rockowy Czaban Band, w skład którego wchodziły klawisze, dwie giraty, perkusja i bardzo dobra wokalistka. Grali tak bardzo różne kawałki, od Kazika po Infernal przez Bielyje Rozy i Disko w Polu, lecz zawsze to co się bardzo podobało, co było i żywe i porywające. A i można wierzyć, że ja nie taki mało wybredny do muzyki jestem, więc skoro podobało mi się bardzo to bez dwóch zdań grali gromko wspaniale. A i muszę wspomnieć, że ten zespół wykonywał piosenki tak bardzo podobnie do oryginałów, że czasami nie czułem świadomej różnicy!

Ale to nie koniec, bo zespół prawie po równo miał czas z didziejem. Didziej nosz jak zmówiony z zespołem, również popędził przez hity radia Eska co porywało niesamowicie, zagrał coś zakrawającego o techno, r'n'b również i insze gatunki. Generalnie co każdą zmianę pałeczki z zespołem, zmieniał ciut gatunek muzyczny. Pomimo tego trzymał bardzo wysoko pałeczkę, znów mało co mogę mu zarzucić, że mi, oczywiście mi, się nie podobało.

Miejsca na parkiecie bardzo dużo, bez problemu można było wbić się w środek ekipy, czy też na zewnątrz bardziej potańczyć gdzie i trońkę chłodniej było jak i luźniej. Przyznać muszę, że atmosfera oraz wygląd, udekorowanie sali było już pewnie przez wiele razy przemyślane i poprawiane, bo naprawdę niczemu nie mogłem zarzucić swojego zdegustowania. Sam fakt bardzo dużej przestrzeni i tych parawaników oddzielających stoły czynił miłym spojrzenie gdzieś dalej, na stoły innych klas. Mrugające światła na całej sali w rytm muzyki co jakiś czas zdarzały się, to znów strobol świecił w oczy, reflektorki te i takie tam różne, które wspaniale przy tańcu się uśmiechały.

Wyszłedł, jak widzę teraz taki pomysł, co to go nie było dwa lata temu jeszcze u mnie, iż oprócz standardowego zdjęcia klasy z partnerami i bez partnerów, kręcenia ludzi przy stolikach, to również kamerzysta przez 10-15 sekund kręcił każdą parę osobiście, stojącą pod dekoracją, także nikogo obok nie było innego. Poza tym również każdej parze fotograf robił ze dwa zdjęcia chociażby. Nie wiedzieć czemu, w tych dwóch sytuacjach zostałem zawsze poproszony o podniesienie partnerki mojej na ręce.

Poza tym z atrakcji był jeszcze pokaz tańca towarzyskiego w wykonaniu jednego z maturzystów z partnerką. Tańczyli walce dwa, jive, czaczę i kilka innych. Moje zadziwienie było tym większe, że naprawdę na poziomie niesamowitym stali, a i pierwszy raz z bliska widziałem tak długie kroki w walcu, że zakrajało to o wywrócenie się, lecz nic takiego nie było. Poza tym odbył się kabaret w wykonaniu uczniów parodiujący nauczycieli, całkiem sympatycznie wyszedł.

Około 3-4 godziny nad ranem zaczęło się już wyludniać, zostawali tylko najtrwadsi lub najtrzeźwiejsi. Oczywiście nie odmówiłem sobie tej przyjemności aby nie zostać do samego końca, do 6.00. Cała etiologia wspaniałej zabawy przedstawiona powyżej sprawiła, że czasami dla odpoczynku siadaliśmy przy stole, lecz niezliczoną ilość razy podrywaliśmy się zaraz, gdyż brzmiało coś bardzo porywającego. Popatrzyłem przy tym na innych wokół, gdzie partnerki czasami nie miały z kim tańczyć, bo partnerzy ich zajęli się "s%bą" i przesiedziały spory czas przy stoliku, czy tam jakoś stagnacji dostały pewnej. Wówczas przyszło mi do głowy, że gdy ja już sto lat jestem po swojej studniówce, to teraz tak bardzo miło użyć eliksiru młodości i wybawić się jeszcze raz po wsze czasy!

Mało to obiektywne będzie może, bo co było dwa lata temu to nie pamiętam dobrze (nie, nie dlatego), acz uważam że wczorajszo-dzisiejsza studniówka była o wiele lepsza od mojej, zwłaszcza pod względem zabawy.

Chętna do tańca i różańca partnerka + muzyka => 90% sukcesu smaku wyśmienitej zabawy!

Aaa... i tak dodam jeszcze dla bojaźliwych, jakim i ja zwłaszcza kiedyś byłem. Umiejętność tańca jest u prawie wszystkich na jednym poziomie, więc nie ma się co o to bać. Poobserwowałem za plecami parkiet troszkę i naprawdę tylko nieliczni, wręcz 5 chłopaków widziałem, którzy czy to z gracją czy ze smukłością prowadzili partnerki w obrotach i krokach. A reszta trzymała fason również bez problemu, ino z każdorazowym uśmiechem gdy coś nie wyszło.

Hah, przyznam się do czegoś więcej nawet. Pozornie pojawiały mi się myśli, że na taką szkołę jak 1 LO to trochę tam chłopaki mają zdobyte umiejętności tańca. Jednak tak naprawdę niczym nie różnią się one od naszych piątkowych, poziom jest ten sam. Ta sama nieudolność.

A i jeszcze jedno! Nie warto pić na studniówce dużo. Mi pół wina wręcz odrazu wipitego i na język żurawinówki wystarczyło aby ciut nawet nie poczuć tego alkoholu, a wprawić się odrazu w pociąg na parkiet gdzie został on aż do samego rana. A niektórych naprawdę wymiotło około północy, inni znów rano w łazience zdychali... ale mniejsza o to.

No! Tyle ode mnie, czekam zatem na jutrzejsze wspomnienia Studniówkowiczów, Wąskiego szczególnie! I mają być niemniejsze niż moje, bo inaczej... posypią się ostrzeżenia.

ps Tam przy wejściu na stronę Czaban Band jest intro i chyba się nie pomylę jeśli powiem, że właśnie jest ono z hali w Ludowym. Tak bardzo przypominało intro to, co się działo wczoraj i dziś.
Źródło: 5lo.vot.pl/viewtopic.php?t=749